• Blog
  • BLOG

Polskie straty akademickie podczas II Wojny Światowej

Zbliża się dzień Wszystkich Świętych, a wraz z nim towarzyszące mu chwile zadumy i refleksji nad życiem, śmiercią i przemijaniem. Jako że treści poruszane na niniejszym blogu dotyczą szeroko pojętej nauki, a patrząc na ostatnie wpisy, to sporo tu także historii, uważam fakt ten za dobrą przyczynę, by przyjrzeć się, często tragicznym, losom przedstawicieli polskiej nauki podczas ostatniej wojny.

W II RP do grona miast akademickich zaliczyć można Warszawę (Uniwersytet Warszawski, SGGW, Politechnika), Lwów (Uniwersytet Jana Kazimierza, Politechnika), Poznań (Uniwersytet Adama Mickiewicza), Kraków (Uniwersytet Jagielloński, Akademia Górnicza), Wilno (Uniwersytet Stefana Batorego) oraz ewentualnie Lublin (katolicki, niepubliczny Uniwersytet Lubelski). We wrześniu 1939 roku, wraz z upadkiem polskiej państwowości ośrodki te i związani z nimi ludzie znaleźli się w trzech różnych rzeczywistościach polityczno-prawnych (terytoria: wcielone do Niemiec, okupowane przez Niemcy, wcielone do ZSRR).

Wnioskując po zaciętości z jaką Niemcy zwalczali polską inteligencję na ziemiach bezpośrednio anektowanych (patrz np. Intelligenzaktion Pommern), przypuszczać by można, że najgorszy los spotka pracowników naukowych z Poznania. Tak jednak się nie stało. Poza oczywistym zamknięciem uczelni (w 1941 powstał w jej miejsce niemiecki Reichsuniversitaet Posen) i zniszczeniami wojennymi zaplecza naukowego, środowisko naukowe tego miasta w zdecydowanej większości przetrwało wojnę.

Gorzej sprawa wyglądała w okupowanym Generalnym Gubernatorstwie. Przez prawie 6 lat trwania wojny życie straciło 63 profesorów Uniwersytetu Warszawskiego, a zniszczeniu uległa ponad połowa infrastruktury i zbiorów uczelnianych. Znacznie mniej ucierpiała za to SGGW. W Krakowie, po zamknięciu polskich uczelni, w ramach tzw. Sonderaktion Krakau Niemcy aresztowali ponad 150 wykładowców Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Akademii Górniczej, z czego prawie wszyscy trafili do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie część zmarła. Łącznie w trakcie wojny życie straciło 34 profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, z czego część z ręki Rosjan w Katyniu.

Gdy krakowscy profesorowie umierali w Sachsenhausen, na uczelniach we wcielonym do ZSSR Lwowie, poza ukrainizacją i obecnością komunistycznej propagandy, życie i zajęcia toczyły się w miarę normalnie (warto jednak zaznaczyć, że 6 pracowników naukowych będących jednocześnie oficerami rezerwy WP zostało rozstrzelanych przez Rosjan w Katyniu lub Charkowie). Dużą zmianę przyniósł atak Niemiec na ZSRR w 1941 roku. Kilka dni po zajęciu Lwowa przez Niemców, rozstrzelanych zostało 25 profesorów (Mord profesorów lwowskich). Ogółem Wojny nie przeżyło 73 polskich przedwojennych profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej.

W tym samym czasie Wilno wydaje się być oazą względnego spokoju. Co prawda miejscowy uniwersytet po zajęciu miasta przez Rosjan przeszedł – analogicznie do uczelni lwowskich – początkową lituanizację i komunizację, a następnie zamknięcie, część pracowników została zesłana przez Niemców do obozu Stutthof, jednakże wojna oszczędziła środowisku wileńskich naukowców masowych morderstw.

Wymienione powyżej w sposób ilościowy straty ludzkie polskiego środowiska naukowego w czasie II Wojny Światowej to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką była eksterminacja polskiej inteligencji przez obydwu wojennych agresorów (patrz np. niemieckie mordy na polskich nauczycielach w Pelplinie, Stanisławowie czy Krzemieńcu na Wołyniu). A do tego dochodzą naturalnie jeszcze zniszczona działaniami wojennymi infrastruktura uczelniana, zrabowane zbiory i aparatura.

UWAGA! Powyższy tekst w żadnym wypadku nie ma na celu oceniania współczesnego państwa/narodu niemieckiego, czy też umniejszania zbrodni rosyjskich (w Katyniu wśród tysięcy rozstrzelanych Polaków znalazło się łącznie 44 pracowników naukowych). Jest to po prostu (mam nadzieję) w miarę obiektywne ujęcie historii eksterminacji polskich naukowców podczas II Wojny Światowej, z którego wynika, że akurat w tym zakresie tymi mniej cywilizowanymi byli wbrew pozorom Niemcy a nie Rosjanie.

A teraz, na koniec, narzekając na poziom nauki i uczelni w Polsce warto zadać sobie pytanie, jakby wyglądała sytuacja w tym zakresie bez tragedii ostatniej Wojny. 

LF

Copyright © 2016 Synthex

Strona korzysta z plików cookie