• Blog
  • BLOG

Anegdoty o ludziach nauki

Większość studentów po zakończonym egzaminie narzeka (zasadnie lub nie) na pytania, na które chwilę wcześniej musieli odpowiadać. W przypadku gdy egzaminatorem był Ernest Rutherford (noblista w dziedzinie chemii z 1908 roku) odsetek malkontentów musiał być jeszcze wyższy niż zwykle. Wszystko przez jego upodobanie do zadawania nietypowych pytań egzaminacyjnych typu: Ile wynosi opór elektryczny [tego konkretnego] kawałka drutu? czy też Ile wynosi indukcyjność obrączki ślubnej?

Pytania zadawane przez Rutherforda raczej nie przypadły by do gustu Wilhelmowi Wienowi z czasów studenckich. Może trudno w to uwierzyć, ale późniejszy noblista z dziedziny fizyki (z 1911 roku) w młodości od nauki wolał jazdę konną i w przyszłości widział siebie jako gospodarza na rodzinnym majątku w Prusach Wschodnich. Studia w zakresie fizyki, które podjął pod naciskiem rodziny niezbyt go interesowały, w ich toku prawie został wydalony z uczelni za zmyślanie danych eksperymentalnych podczas wykonywanych ćwiczeń (choć niech kamieniem rzuci ten, kto nigdy tego nie robił np. podczas nudnych i powtarzalnych ćwiczeń na pracowni z chemii jądrowej…). Karierą naukową zajął się (i to z jakim skutkiem!) dopiero po sprzedaży przez ojca rodzinnego majątku.

Nie mniej nietypowy początek drogi do profesury i Nagrody Nobla (z fizyki w 1935 roku) miał późniejszy odkrywca neutronu James Chadwick. Gdy podejmował studia na uniwersytecie w Manchesterze przez przypadek przystąpił do egzaminu wstępnego z fizyki, a nie matematyki, którą to zamierzał pierwotnie studiować. Jako bardzo nieśmiała osoba, nie chciał zwracać na siebie uwagi i kontynuował naukę fizyki. Ostatecznie Chadwick nie wyszedł źle na tym przypadkowym błędzie, gdyż został szanowanym fizykiem, a wraz z Nagrodą Nobla jego konto zasiliła okrągła suma pieniędzy.

Gdyby zapytać studentów kierunków chemicznych o ich ulubiony przedmiot w programie studiów, to zapewne wśród odpowiedzi nieczęsto pojawiałaby się mechanika kwantowa. Jak pokazuje przykład Charlesa Barkli, tematy związane z kwantową naturą świata nie były lubiane także przez niektórych noblistów z dziedziny fizyki. Barkla, laureat z 1917 roku (za odkrycie charakterystycznego promieniowania rentgenowskiego pierwiastków), poświęcił swój okolicznościowy noblowski wykład wygłaszany w Sztokholmie na próby zdyskredytowania teorii kwantowej i udowodnienia, że promieniowanie ma naturę ciągłą.

Prawdopodobnie większość z opisywanych w tym tekście ludzi przeżyło w ciągu swojego życia jakąś wojnę (lokalną, kolonialną albo światową), ale tylko Archimedes zasłynął z bojowego wykorzystania swoich umiejętności. Gdy podczas II wojny punickiej Rzymianie zaatakowali jego rodzinne Syrakuzy, odkrywca prawa wyporu został jednym z dowodzących obroną miasta. W ciągu trwającego ponad 2 lata oblężenia i blokady morskiej Syrakuz, Archimedes korzystając ze swojej wiedzy matematyczno-przyrodniczej i kreatywności konstruował liczne wymyślne machiny wojenne np. precyzyjne miotacze głazów czy katapulty, uniemożliwiające Rzymianom podejście pod miasto. Jednak tak naprawdę to oblężenie Syrakuz przeszło do historii z powodu pomysłu Archimedesa na zniszczenie rzymskiej floty blokującej miasto od strony morza. Źródła podają, że uczony podpalał z odległości drewniane okręty Rzymian za pomocą wiązki promieni słonecznych skupionych w jednym punkcie przy użyciu zwierciadeł. Ostatecznie trud Archimedesa poszedł na marne, militarna przewaga Rzymian spowodowała upadek Syrakuz, a on sam podzielił los miasta, zostając zabitym przez przypadkowego legionistę, mimo rozkazu o jego oszczędzeniu. 

W czasach Archimedesa, a także nieco późniejszych (w sumie to chyba aż do początków XX wieku) marzeniem i celem życiowym wielu mężczyzn niewywodzących się z arystokracji było założenie znamienitego rodu swojego nazwiska. Sztuka ta udała się niewątpliwie słynnemu XVII-wiecznemu astronomowi, pochodzącemu z Republiki Genueńskiej, Giovanniemu Cassiniemu. Cassini, po przeniesieniu się do Francji, jako nadworny królewski badacz nieba, został pierwszym dyrektorem paryskiego obserwatorium. Po jego śmierci szefowanie tej instytucji przejmowali kolejno jego syn, wnuk i prawnuk, będący uznanymi astronomami oraz kartografami. W tym miejscu nie sposób nie przytoczyć także innych rodzin nierozerwalnie związanych z nauką jak np. Bernoullich (ród wybitnych szwajcarskich matematyków Jakoba, Johanna i Daniela), a z XX wieku Curie (Maria, razem z mężem Pierrem noblistka z fizyki z roku 1903 i – już samodzielnie – z chemii w 1911, oraz ich córka Irene, która wraz z mężem Frederikiem Joliotem także otrzymała w 1935 Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki) czy Braggów (William Henry i jego syn William Lawrence, odbierający razem w 1915 roku Nobla z fizyki).

Było już o konserwatywnych wartościach rodzinnych, czas więc dla równowagi wprowadzić powiew liberalizmu, który zapewni nam twórca koncepcji ułamków dziesiętnych, pochodzący z Flandrii (a więc części Niderlandów) Simon Stevin. Gdyby żyjącego na przełomie XVI i XVII wieku Stevina przenieść do Polski początków XXI wieku, to doskonale pasowałby do grupy społecznej nazywanej powszechnie młodymi, wykształconymi z dużych miast. Młody? Był taki czas, że tak. Wykształcony? Bez wątpliwości. Funkcjonował w środowisku dużych miast? Brugia i Lejda to nie była (i obecnie też nie jest) prowincja. Lubił podróże? 10-letnie tournée po Europie niech mówi samo za siebie. Nie lubił zobowiązań? No raczej nie, skoro matkę czwórki swoich dzieci poślubił dopiero niedługo przed swoją śmiercią, w wieku 62 lat (co zapewne w tamtych czasach nawet w Niderlandach było nie lada wyczynem). Tylko ta czwórka dzieci trochę słabo pasuje do młodego, wykształconego z dużego miasta.

Czy alkoholizm można połączyć z karierą naukową? Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się być oczywista: nie! Jednakże po chwili przemyślenia, uwzględniając elastyczny czas pracy, brak korporacyjnego reżimu i nastawienia na zysk na uczelniach a także z reguły luźną atmosferę nie jest to już tak oczywiste. Dowodem, że można jest historia Paracelsusa, będącego jednym z ojców nowożytnej medycyny. Mimo posiadanej wiedzy i umiejętności medycznych Paracelsus nie czuł się dobrze w elitarnym gronie profesorskim, zamiast tego wolał spędzać czas w karczmie, pijąc piwo w towarzystwie przypadkowo poznanych alchemików. Z karczmą związana jest też jego śmierć, która nastąpiła w wyniku ran otrzymanych w trakcie pijackiej awantury. Prawdopodobnie wiele z prac Paracelsusa tworzonych było przez niego w stanie upojenia alkoholowego.

Tak jak Paracelsus nie mógł znieść braku alkoholu, tak dla Dmitrija Mendelejewa nie istniał świat bez tytoniu. Ojciec Układu Okresowego nie był w stanie powstrzymać się od palenia nie tylko podczas pracy, lecz także w trakcie okolicznościowych spotkań. Nałóg ten nie przeszkodził mu jednak, już jako czterdziestoparoletniemu mężczyźnie, związać się z 17-letnią studentką. Sprawa ta odbiła się głośnym echem w ówczesnym Imperium Rosyjskim, gdyż Mendelejew dzięki przekupieniu duchownego, uzyskał nowy ślub, zanim jeszcze zakończył poprzedni związek małżeński, co było naturalnie niezgodne z obowiązującym prawem. Z racji na status w rosyjskiej nauce, władze carskie puściły jednak płazem Mendelejewowi to wykroczenie, nie unieważniając nawet jego nowego małżeństwa, które to nawiasem mówiąc było podobno bardzo udane.

Życia sławnego XVIII-wiecznego szwedzkiego chemika i aptekarza, Karla Scheele nie skrócił za to ani alkohol, ani tytoń, lecz przyjęta przez niego empiryczna metoda badania nowo otrzymanych substancji polegająca na ich wąchaniu i smakowaniu. W chwili śmierci Scheele miał 44 lata, co i tak należy uznać za sukces, biorąc pod uwagę, że prowadził on eksperymenty (a zatem też degustacje) z wykorzystaniem związków rtęci, ołowiu, arsenu, chloru czy cyjanków.

Jak Scheele nie nadawałby się na BHPowca, tak Albert Einstein nie zostałby lektorem języka angielskiego. Twórca ogólnej i szczególnej teorii względności przez pierwsze 53 lata swojego życia mieszkał i prowadził badania w obrębie niemieckojęzycznego obszaru kulturowego (Szwajcaria, Niemcy, austro-węgierska Praga). Jako że w 2. połowie XIX oraz 1. połowie XX wieku uniwersalnym językiem fizyki (a w dużej mierze też reszty nauk ścisłych) był niemiecki, znajomość angielskiego nie była Einsteinowi do niczego potrzebna. Ten stan rzeczy zmienił się diametralnie wraz ze spowodowaną dojściem do władzy w Niemczech NSDAP emigracją do USA. Za oceanem Einstein spędził ostatnie 2 dekady życia, w ciągu których zdołał sobie przyswoić jedynie podstawowe zwroty i słowa angielskie, a jego podstawowym językiem pozostał aż do śmierci niemiecki.

Prawdziwą kopalnią anegdot jest też życie nieco zapomnianego geniusza – Nikoli Tesli, ale to już temat na osobny wpis.

Powyższy tekst powstał na podstawie lektury felietonów prof. Andrzeja Kajetana Wróblewskiego, zamieszczanych w czasopiśmie Wiedza i życie. Pełne teksty tych wpisów, dotyczących przytaczanych tu osób, jak i wielu, wielu innych można znaleźć tutaj. Felietony prof. Wróblewskiego zostały też zebrane i wydane jako książka Uczeni w anegdocie.

 

LF

Copyright © 2016 Synthex

Strona korzysta z plików cookie